Małe zwinne cele

O celach, planach, strategiach napisano wiele. Można by cytować, podsyłać cale książki na ten temat. Bardzo mądre i szanowane pozycje, bo cel jest czymś niesłychanie ważnym w każdym aspekcie życia. Sama na ten temat też już pisałam.

Może skoro można zleźć tak sporą ilość informacji, publikacji, książek, technik do wyznaczania celów, to ten temat jest wciąż niewyczerpany? Może do każdego dociera inny przekaz i dopiero za którymś razem mamy moment „aha!” w głowie i widzimy sens w tym, co robimy. Jakoś dziwnie zaczyna się bardziej chcieć.

Wyznaczanie zwinnych celów będąc rodzicem, to dosyć prosta sprawa. Rodzice małych dzieci robią to niemal naturalnie. Już w ciąży – czas dzielimy na ten „do porodu” i „po porodzie”. Rzeczywiście po narodzinach potomka, życie człowieka to jedna wielka celebracja małych sukcesów.

kamienie milowe niemowlaka

To jedne z najbardziej oczywistych i przyjemnych aspektów życia młodego rodzica. Zdrowe dziecko osiąga kolejne etapy w swoim rytmie i czasie, ale potrzebuje do tego bardzo prostego czynnika. Jest nim rutyna. W nawet najnudniejszym procesie: rytm, który narzucamy sobie i innym powoduje, że osiągamy cele. U niemowlaka widać to ze zdwojoną siłą. Fizjoterapeuci dziecięcy często powtarzają, że aby dbać o rozwój fizyczny dziecka trzeba przede wszystkim nie przeszkadzać. A czym jest to nie przeszkadzanie? No właśnie stworzeniem warunków do komfortowej rutyny. Mały człowiek każdego dnia osiąga i odkrywa swoje cele. W bezpiecznych, przewidywalnych warunkach doświadcza ich łatwiej i łagodniej – niejako przy okazji.

Dla dorosłych to niezbyt ciekawa perspektywa. To ten moment, kiedy mama na macierzyńskim przeklina ten cały „urlop” i chce jak najszybciej wrócić do pracy. Przebywać z ludźmi w biurze, byle nie podnosić setny raz rzuconej zabawki i brokuła. To chwila, kiedy liczymy dni do weekendu z babcią, żeby móc w końcu spędzić sobotni wieczór gdzieś indziej niż pochylonym nad wanienką czy kołyską…

A taka rutyna to konieczny faktor, aby mały berbeć osiągnął swoje wielkie cele rozwojowe. Nagle, przy setnym leżakowaniu na macie – zrobi obrót na brzuch. Przy tysięcznym przewinięciu pieluchy – włoży stopę do buzi. W końcu – przy entym wdrapywaniu się na łóżko – ruszy samo na środek pokoju i zacznie chodzić.

Nuda zabija kreatywność dorosłych, szczególnie w czasach instant. Dla dziecka te cele to cały świat. Zbyt wiele bodźców ją zakłóca i nie pozwala się rozwinąć.

Nawyki przedszkolaka

Kiedy już przysłowiowe niemowlę oderwie się od przysłowiowej piersi matki żywicielki i rusza w świat, w rutynie pojawiają się nawyki.

Z ich kształtowaniem jest podobnie jak z celami niemowlaka. W pewnym schemacie codzienności, wyznaczonym przez rodzica nagle dostrzegamy, że 2-latek zaczyna pięknie mówić, tańczyć, operować kredką. Potem tylko lepiej – im starszy przedszkolak tym bardziej docenia małe sukcesy. Już nie tylko rodzice widzą i celebrują osiągnięcia, ale także dziecko cieszy się z osiąganych kamieni milowych.

Czym są cele dla małego dziecka? Wszystko zależy od rodzica. Oczywiście malutkie przedszkolaki nie czują różnicy pomiędzy tygodniem czy czterema dniami ale już całkiem sprawnie pojmą, ze coś się stanie za „dwie nocki”.

Pytanie co się takiego stanie? Tutaj kreatywność rodzica powinna grać pierwsze skrzypce. Bo cel można widzieć we wszystkim. Nawet w mało przyjemnym i oczywistym. Z radosnych – są to oczywistości – urodziny, święta, wycieczka, spotkanie z kimś lub u kogoś. Z mniejszych spraw to mogą być drobne sprawy – pierwsze lody w sezonie, wspólne obejrzenie bajki, „Dzień malowania farbami”. Nie muszę chyba dodawać, że te cele mogą (albo raczej powinny) nam przychodzić bardzo spontanicznie. Nie martw się o swoją kreatywność – z biegiem czasu ona bardzo rozkwita. Po mistrzowsku i na poczekaniu wytrenowana przez przedszkolaka wyobraźnia, podpowiada co celebrować.

Szkolne cele

Trudny temat. Szkołę mało kto lubi i czy to się zmieni? Nie mam doświadczenia z towarzystwem na tym etapie rozwoju, ale nieśmiało opieram się na wiedzy zdobytej przez lata udzielania korepetycji.

Uczeń, kiedy nie widzi celu w nauce – nie ma opcji aby poprawił swoje oceny lub żeby mu się bardziej chciało. To mega trudny temat, ale co nam zależy spróbować? Od samego początku patrzmy na cel i jestem za tym, aby wprost mówić, że nie jest nim zadowolenie rodzica, dobra ocena ze sprawdzianu czy nawet – zdana matura za milion lat.

Zwinny cel, to coś, co można sobie wyobrazić dosłownie. Dla sfrustrowanego nastolatka, to może być „święty spokój” w postaci zaliczenia przedmiotu i nie zawalenia kolejnego weekendu na poprawkę.

I tak zmierzamy do dorosłości…

Cele agile mają swoje odzwierciedlenie w dorosłym życiu. Po podjęciu decyzji „co dalej robić”, łatwiej będzie pogodzić się z faktem, że np nie wyszło tak jak założyliśmy. Kiedy? Na przykład, nie dostając się na wymarzone studia za pierwszym razem. Albo nie zostając przyjętym do pracy, która była „idealna”. Nie trzeba pracować w agile żeby być agile.

Cokolwiek ten niemowlaczek leżący właśnie w wózku nie postanowi po osiemnastce, już teraz testuje swoich rodziców, aby oni byli zwinni na co dzień. Trenuje ich cierpliwość i umiejętność cieszenia się z pozornie drobnych spraw. A rodzice  – zamiast czekać na „no kiedy w końcu” oraz „mógłby wreszcie” – powinni docenić, że małe jest małe i że całkiem przyjemnie jest czekać.

Agile for life

Takie zwinne cele w pracy są dokładnie tym samym czego wypatrują rodzice.

Zwinne cele:

  • nie są rozciągnięte w czasie (Pierwszy krok, ząb, obrót 🡘 Wydanie podwersji, zamknięcie sprintu, testy zgodnie z DoD )
  • możemy je zmienić jeśli zmienią się okoliczności (Planowane wyjście na lody, kiedy nagle zrobiło się zimno. Impreza w parku, kiedy bardzo pada  🡘  Klient chce zmienić wygląd aplikacji aby pasowała do innego produktu. Niedokończenie cechy produktu w sprincie, bo połowa zespołu ma grypę.)
  • są pozbawione zbędnych złożoności (Wyjście na urodziny – bez analizowania szczegółów o dotarciu i przygotowaniach. Pierwszy krok – można go postawić wszędzie – nie tylko na specjalistycznej macie do fizjoterapii niemowlaka 🡘 Budowanie produktu bez tworzenia opasłej dokumentacji i kilku spotkań przygotowawczych.)
  • otoczenie często nie orientuje się w jego osiągnięciu (Pierwszy obrót, pełzanie czy krok odbywa się tak bardzo przypadkowo, że rodzic nie zdąży zauważyć nie mówiąc o włączeniu nagrywania 🡘 Osoby spoza zespołu nie są zaabsorbowane informacjami z jakim trudem udało się zbudować produkt.)

 

 

Tymczasem ja idę wypatrywać zwinnych osiągnięć w dosłownym tego słowa znaczeniu. Joga dla niemowlaka to prawdziwy agile 😉

About the author

Aneta

View all posts