Jak zwinnie zaplanować wyjazd z całą rodziną?

Temat na topie skoro wakacje w pełni! Dla niektórych już są w czasie przeszłym, bo jeśli tak jak ja – preferujecie wyjazd poza sezonem, to w maju można złapać opaleniznę czy raczej zaliczyć pierwsze wyjazdowe przygody.

Tak naprawdę to temat żywy cały rok, jednak statystycznie w sezonie letnim kusimy się na spędzanie czasu poza domem i na dłużej niż kilka dni. Jak to zrobić zwinnie i dlaczego tym bardziej z rodziną to konieczność?

W tej teorii jest kilka założeń.

Pierwsze to takie, że nie jedziemy na imprezę zorganizowaną i nie z biurem podróży. O zaletach takiego podróżowania można poczytać wiele, a każdy doświadczony backpacker znajdzie setkę powodów aby organizować sobie wyjazd samemu. Żeby nie było – nie mam na celu zniechęcić czy też potępić wyjazdów all inclusive. Często to jedyna opcja lub zwyczajnie -inaczej nigdy nie odpoczniemy. To też jest spoko! Dla każdego coś miłego. Warto spróbować obu opcji, aby nie bawić się w wojenki jak lepiej, taniej, wygodniej, bezpieczniej.

Kolejne – bierzemy poprawkę na zmiany i jesteśmy do nich przyzwyczajeni. Nic tak nie zepsuje wakacji jak zmuszanie się do eksperymentu. To jednak wakacje. Nie musisz w ogóle wyjeżdżać, jeśli na przykład domek pod miastem z prywatnym ogrodem to idealne miejsce dla odpoczynku całej rodziny.

Po trzecie – jesteśmy zdrowi i nic nam nie wyskoczyło tuż przed wyjazdem. Oczywiście dobrze by było jeśli nagle z powodów zawodowych nie musimy być stale w zasięgu czy liczyć się z pracą zdalną parę godzin dziennie.

Wróćmy do tematu. Wyjazd z rodziną w stylu Agile. Jak to zrobić? Porady wprost dla rodziców, a dla trenerów i coachów – seria metafor. Zaczynamy:

Podróżne po Unii Europejskiej w 2019 roku to zupełnie nowy wymiar zwiedzania.

W tej materii zmieniło się wiele w ostatnich latach. Od 2017 roku w całej EU mamy stałe stawki za roaming sieci komórkowych. Co to oznacza dla obywatela Unii? Mniej więcej tyle, że płacąc normalny abonament telefoniczny zapewniasz sobie dostęp do wszelkich informacji w każdym niemal miejscu Europy. Nie musisz zważać na koszty i szukać dostępu do darmowego WiFi. Jakże to zmieniło postrzeganie budżetowego podróżowania! Z łezką w oku będę wspominać szukanie kafejki w Lyonie aby sprawdzić gdzie znajduje się najbliższy camping czy aby znaleźć nowego hosta z Couchsurfingu.  Teraz (pozostając przy niskobudżetowym podróżowaniu) możesz to samo robić, siedząc gdzieś na dzikiej plaży w Hiszpanii.

Jak to ma się do zwinności? Możemy bezpiecznie odrzucić bloker komunikacyjny albo przynajmniej go przewidzieć dużo wcześniej (ok, mogą pojawić się miejsca gdzie nie będzie zasięgu, może nam paść telefon lub jakaś inna przyczyna, że nasz telefon przestał działać).

Dzięki dostępowi do informacji, zwinny zespół (=rodzina) zyskuje dużo więcej czasu na rozwijanie produktu (= udanych wakacji).  Doświadczony zespól wie co zrobić i jak zareagować w sytuacji kiedy pojawi się bloker w postaci braku dostępu do internetu.

Rozwój serwisów podróżniczych.

Wspominałam wcześniej o Couchsurfingu.  W czasach mojej młodość (tak, świadomie tak określiłam ten etap życia!) ta strona to było osobiste must have w podróżach. Nie miałam w ogóle kasy, a chęć zwiedzania świata była ogromna. Każda moneta zaoszczędzona na noclegu miała znaczenia, a dodatkowo (a może przede wszystkim) poznanie lokalsów i ich normalnego życia to esencja takich podróży! Doświadczenie kulturowe, którego nigdy już nie udało mi się zastąpić płatną opcją. Couchsurfingu jako bazy noclegowej nie używam teraz właściwe z jednego powodu – zwykle nie udaje mi się znaleźć odpowiedniego hosta, a jeśli mówimy o podróży 4-osobowej rodziny – to zwyczajnie nie chcę komuś się zwalać na głowę.

Natomiast czasy do zwinnego podróżowania są wymarzone! Przy założonym budżecie (niezależnie czy wysokim czy niskim) mamy pełną swobodę do stosowania systemu „pull”, o jakim wytrawnym lean’owcom i kanaban’owcom się nie śniło!

Dlaczego? My w swojej podróży (przypominam – z dwójką dzieci, w tym z niemowlakiem) nie mieliśmy zabukowanego żadnego noclegu poza pierwszym po wylądowaniu. My jako rodzina (=klient) mieliśmy proste wymagania biznesowe do zespołu:

„Zobaczyć zabytki Aten, może kilku innych antycznych miast na Peloponezie, trochę popływać z morzu, trochę podziwiać krajobrazy, trochę odpocząć na plaży, jeść lokalne jedzenie”.

Konkret? I tak i nie. Klient wiedział czego chciał, ale to zespół miał za zadanie dostarczyć produkt.

A to w dobie świetnie rozwiniętych serwisów z bazą noclegową jest banalne. Może wydawać się szaleństwem (zwłaszcza dla osób, które nigdy wcześniej nie podróżowały na własny rachunek), ale aby zarezerwować przed sezonem hotel czy apartament potrzebujemy optymalnie 24 godzin. Opcji jest zawsze pełno, a do tego (podobno – chociaż jeszcze nie korzystałam) w dniu rezerwacji cena potrafi spaść na łeb na szyję.

My poszliśmy na kompromis i zgodnie z naturalnie drzemiącym we mnie duchem Scrum‚a – planowaliśmy cel na 24 h. Dawało nam to – po pierwsze poczucie, że musimy się dostać do miasta z noclegiem (= trzymało nas w ryzach i pilnowało przed wakacyjną nonszalancją). Po drugie – wytyczało jasne opcje co robić i co zwiedzać po drodze i jak bardzo możemy lub chcemy być zmęczeni.

Zwinna rodzina nie potrzebuje planu podróży.

Zauważyłam, że istnieje w społeczeństwie pewne przekonanie (i to zarówno wśród dzietnych jak i bezdzietnych), że podróże z młodymi na zawsze zabierają spontaniczność i muszą być ubrane w jakieś skrupulatne plany.

Ośmielę się stwierdzić, że jest wręcz przeciwnie. Spróbuj sobie coś zaplanować z dziećmi! O mamo!

Pisałam wcześniej o podstawowych wymaganiach klienta. Tego właśnie się trzymamy. Nieocenioną pomocą dydaktyczną i naukową  (szczególnie kiedy ma się na pokładzie dociekliwego przedszkolaka lub szkolniaka) jest seria „Podróżnownik” z wydawnictwa MAC Edukacja. To nam dało spory wkład w realizacje założeń a dodatkowo utrzymywało w ryzach znudzone niekiedy starsze dziecko.

Tyle z planów. Reszta spontaniczna. Zakładając, że nie wracamy do znanych wcześniej miejsc, ale jedziemy gdzieś po raz pierwszy, to trochę ciężko będzie na podstawie opinii czy komentarzy w internecie wybrać „Najlepszą plażę na piknik” (c’mon, Grecja ma wybrzeże tak długie i różnorodne, że chyba musielibyśmy każdy kamień sprawdzić), „Najlepszy hotel dla niemowlaka” (tak, przecież filtr dla rodzin w bookingu nie zadziała, jeszcze trzeba popytać turystów), „Najlepsze ruiny z najlepszym widokiem” (wszyscy wiedzą, że bez zdjęcia z Akropolu wakacje są nieudane, ale żeby sprawdzać KOLEJNĄ świątynię mniej znaczącego boga gdzieś w totalnym lesie?).

Podróżując wynajętym autem można totalnie oddać się wodzom fantazji. Piknik w lesie, siku w skałkach, kawa w małym górskim miasteczku, obiad w zapadłej nadmorskiej tawernie.

Dzieci nie potrzebują wiele.

Gwarantuję to sześcioletnim doświadczeniem. Koła ratunkowe (czyste pieluchy, grzechotka, a dla starszego książka, malowanka, kredki czy mała układanka) oczywiście musimy mieć, ale to wspólny czas jest najlepszą rozrywką.

Potem tylko trzeba wrócić i zrobić Review brudnych ubrań. I to może rzeczywiście jest największe wyzwanie w całej podróży 🙂

 

About the author

Aneta

View all posts