Jak zbudować zaufanie w zespole?

Czy znasz to określenie: „Kredyt zaufania„? Pewnie nie raz obiło Ci się o uszy. Przyznaję, że ja mam małego fioła na tym punkcie, żeby nie powiedzieć fobię 🙂 Dlaczego? A to dlatego, że wydaje mi się, że mamy tendencję do zakładania, że zaufanie to coś co jest dane raz na zawsze, coś co jest wpisane w DNA zespołu w pracy i rodziny w domu.

Jest taka książka – „Pięć dysfunkcji pracy zespołowej” Patrick’a Lencioniego [The five dysfunction of a team: a leaderfhip fable]. Jak słusznie wskazuje podtytuł – to opowieść o przywództwie. Do samej książki można wracać w wielu aspektach i choć to nie czas i miejsce na recenzje – książkę powinna  przeczytać każda osoba chcąca mieć wpływ na swoje zespoły. Na pewno to obowiązkowa lektura dla każdego Team Leadera czy People Managera.

Lencioni wymienia jako pierwszą dysfunkcję brak zaufania. Objawia się ona głównie tym, że członkowie zespołów bardziej dbają o swoje interesy niż o wspólny cel. Brak wiary w dobre intencje w zespole, w osiągnięcie zbiorowego sukcesu, krótkowzroczność biznesowa, obmyślanie indywidualnych strategii. Wszystko to powoduje, że zespół nie myśli o wspólnym dobru, nie chce działać kreatywnie, nie chce się dzielić doświadczeniem i kompetencjami.

To krótkowzroczna strategia biorąc pod uwagę, że żyjemy w społeczeństwie a nie indywidualnie. Tym bardziej, że trudno wyobrazić sobie pracy nad projektami jednostkowo.

Projekt: życie

W pracy mamy terminy, zadania, prace nad rozwojem produktu, prace utrzymaniowe. A w domu? W domu jest życie! W domu składającym się z rodziców i dzieci (w mega uproszczeniu) każda czynność to chwilami bardzo skomplikowany projekt, którego zarządzania nie podjąłby się najbardziej doświadczony PM. Jeśli zapomnimy o relacji statystycznie klasycznej (rodzice+dzieci) a weźmiemy pod uwagę rodziny patchworkowe, samotnych rodziców, rodziny z niepełnosprawnością, itd. to przygotowanie świąt czy zaplanowanie wakacji jest ogromnym przedsięwzięciem.

Wyobraź sobie takie wyzwanie w środowisku o ograniczonym zaufaniu lub przy jego absolutnym braku. Wykonalne? Nie bardzo. Brak zaufania w rodzinie to nie jest problem, który można rozwiązać czytając blog o zarządzaniu. Jeśli kiełkuje w tobie myśl, że ta dysfunkcja może dotyczyć relacji w gronie najbliższych, to czas na profesjonalną pomoc psychologa.

Wiele można pisać o poprawie atmosfery w zespole zwanym „Rodzina”. Metodami chętnie podzielą się najbliżsi przyjaciele, dalsza rodzina. Czasem szukamy inspiracji na blogach parentingowch. Każda forma pokrzepienia albo opis sprawdzonej metody dodaje otuchy. Chociaż nie ma dwóch takich samych przypadków, my jako ludzie mamy tendencję do poszukiwań inspiracji u innych.

Brak zaufania w rodzinie to coś więcej niż „tylko” nieporozumienia w pracy. Chyba nie muszę nikogo przekonywać, że na szali leży znacznie więcej niż kiepska atmosfera w pracy. Pracę NAPRAWDĘ można zmienić i to nie raz. Można znaleźć mnóstwo rozwiązań, kiedy już kompletnie brakuje pomysłów. Rodzina to znacznie więcej. Zaufanie to absolutna podstawa do budowania dobrze działającej rodziny.

Dlaczego o tym piszę? Skoro są lepsze i bardziej profesjonalne miejsca w internecie ze wskazówkami na temat poprawy czy też odbudowania zaufania w domu. A to dlatego, że kluczową rolę w tym procesie odgrywa lider. Lider, który jest świadomy i wyrozumiały. Najczęściej tym liderem jest któryś z rodziców, ale zdarza się tak, że pałeczkę przejmuje dziecko.

Czy jesteś liderem w swojej rodzinie? Zainwestuj swoją pozycję do zbudowania jednostki rodzinnej o mocnym, bardzo mocnym fundamencie zaufania. To nigdy nie jest zmarnowany czas. Korzyści zauważysz, jak dzieci będą już na swojej zbuntowanej ścieżce, albo jeszcze dalej – w dorosłym życiu.

Lider wie. Mama wie.

(Przepraszam Tatusiów, ale chciałam krótko:))
Czy muszę rozdzielać obie płaszczyzny? Wydaje mi się, że kompletnie nie ma takiej potrzeby. Budowanie zaufania w zespole i rodzinie to te same mechanizmy, chociaż jak wspomniałam wcześniej – są nieporównywalnie odmienne w wartości. I bycie liderem w rodzinie jest sakramencko trudne. Tak trudne, bo możemy realnie komuś zniszczyć życie.

Co robi mądry lider?
  • buduje atmosferę współzależności. To nie tylko wyeliminowanie ze słownika słowa „ja” i „wy” na rzecz „my”. To branie współodpowiedzialności za przewinienia członków rodziny, bo każde zachowanie wynika z czegoś.
  • podkreśla wprost że warto na sobie polegać. Żadne tam „niech się domyśli” oraz „to przecież oczywiste”. Lider rodziny wie, że trzeba na każdym kroku wypowiadać zdania: „Możesz na mnie liczyć.”, „Jestem po twojej stronie.”, „Nigdy nie wyjawię Twoich tajemnic.” Jedyna oczywistość to to, że stosujemy się do tych oświadczeń.
  • zadaje mądre pytania. Nie docieka okoliczności zdarzeń ale do znudzenia stosuje zasadę 5Why. Dopytuje o uczucia i odczucia. Pomaga zastanowić się nad nimi i zachęca do konstruowania przemyśleń.
  • jest wzorem do naśladowania. Ale nie oszukuje że jest nieomylny i nieskazitelny. Daje przykład w codziennych sprawach – np. nie przechodzi na czerwonym świetle, nie biega na basenie, nie krzyczy. Pokazuje, że warto mu zaufać, że z nim jest bezpiecznie.
  • tłumaczy, rozmawia, opowiada. Nie tylko jak się jest zapytanym. Jest pierwszym komentatorem rzeczywistości. Przykład? Nie zbywa dzieci kiedy dopytują o sytuację np. polityczną, obyczajową – zasłyszaną z telewizji lub z rozmów. Lider jest pierwszą osobą, która postara się przełożyć na odpowiedni język informacje o wojnach, tragediach, zbrodniach.
  • pokazuje, że warto robić rzeczy wspólnie. Najważniejsze – lider takich okazji musi czasem szukać bardzo intensywnie. Nie jest to równoznaczne z braniem odpowiedzialności za dobrą atmosferę. Lider znajduje okazje do spędzenia razem czasu, choćby przy szybkim śniadaniu. Lider zachęca do pracy w podgrupach (jeśli to konieczne). Czyli – pomaga znaleźć wspólny język zabawy rodzeństwa, znajduje przyziemną czynność, którą zajmują się np. tata i córka. Sam inicjuje podgrupy.
  • uczy otwarcie mówić o uczuciach. Najpierw uczy je nazywać (kapitalnie to wychodzi 3-4 latkom, potem gdzieś ucieka…). Jak? Sam mówi o uczuciach. Pokazuje, że rozmowa u uczuciach jest ważna nie tylko w stosunku do dzieci („zasmuciłeś mnie tym zachowaniem synku”) ale i do małżonka („jestem na ciebie zła mężu za to, że  ….”) i co ważne – częściej o pozytywnych uczuciach!

    Jako lider wypowiadaj słowa: kocham, lubię, jestem zadowolony, cieszę się – 5x częściej niż Ci się wydaje że powinieneś!

  • pokazuje, że wszyscy jesteśmy równi. Nawet jeśli istnieje jakaś zależność (rodzic zawsze będzie szefem – przynajmniej do momentu kiedy finansuje życie dziecka i je wychowuje:). Pokazuje swoje słabości i niedociągnięcia, nie faworyzuje żadnego z rodzeństwa, nie tworzy granicy: rodzice – dzieci. Stawia na ciągłą współpracę, z której wynika samoorganizacja.

A w fabryce to nikt z nikim nie gada…

Skoro nie gada, to może czas wyrzucić z siebie tego gada 😉

Budowanie zaufania w zespole to taka sama zależność jak w rodzinie. Pocieszające (w tym przypadku) jest to – że w pracy jest prościej. Nie znamy się tak dobrze jak w rodzinie, ale mamy o niebo łatwiej w innych aspektach. Choćby w takim, że kiedy napięcie rośnie, można zwyczajnie od siebie odpocząć biorąc urlop.

Jako lider jesteś bezwzględnie odpowiedzialny za wyeliminowanie najważniejszej dysfunkcji- braku zaufania. I propozycje działania są identyczne jak w rodzinie.

  • nie twórz żadnego „wy”, „oni”, „on”, „ja”. 
  • nie zrzucaj winy na kogokolwiek (również nie zrzucaj jej na siebie!). Pokazuj, że nie ma rzeczy oczywistych.
  • pytaj, dociekaj, pokazuj, że pytanie nie boli.
  • Lead by example (do zgooglowania:))
  • jako lider – zbieraj jak najwięcej informacji na tematy, które interesują zespół. Nie powielaj plotek, ale próbuj dotrzeć do źródła wiedzy.
  • wpieraj zwinne metody pracy, które stawiają na pracę wspólną.
  • pokazuj jak prawidłowo przekazywać informację zwrotną. Zachęcaj do dawania feedback’u.
  • nie faworyzuj nikogo, nie wchodzi w zbyt głębokie relacje, zwłaszcza jeśli jest liderem, od którego zależą podwyżki i awanse.

Budowanie zaufania w zespole i w rodzinie to ciągła praca. Nie spoczywaj na laurach „bo mi się wydaje, że jest OK”.

Działaj!

 

About the author

Aneta

View all posts