Timebox. Pudełko z czasem na wszystko.

Najprzyjemniejszą rzeczą w naturalnej zwinności w codziennym życiu jest to, że zwykle cel jest kwestią tak naturalną, że przestaje się o nim myśleć.

Tak też jest z ogranicznikami czasu. Zastanawiam się jak został przetłumaczony “timebox” w Scrum Guide (zaraz zerknę), natomiast do tych z Was, którzy czytają bloga ze względu na aspekt wychowawczy, podrzucę definicje z Wikipedii KLIK

Timebox’y wydaje mi się, są już mocno korporacyjnym słowem, szczególnie w branży produkcji oprogramowania, gdzie trzymanie się zaplanowanych godzin jest sprawą kluczową w organizacji czegokolwiek. To podstawowe zadanie każdego PM-a, managera, Scrum Mastera, szczególnie na początkowej fazie pracy z konkretną grupą lub zespołem.

JAK TO ROBIMY W PRACY?

Dosłownie i prosto. Magicznie i nienamacalnie. Urok timeboxa na tym polega. Dosłownie – bierzemy do ręki telefon (ręka w górę, kto nie zabiera zawsze ze sobą telefonu, nawet jak idzie na zwykłą korpo-kawę?) i ustawiamy na zegarku minutnik z określoną ilością minut (daj Boże nie godzin :)). Dla bardziej zaawansowanych – wystarczy spojrzenie na zegarek lub na zegar z sali (o ile jest). Pomijając bardzo precyzyjne czasownia (co do minuty) ja korzystam z bardzo staroświeckiego sposobu – patrzę na zegarek na ręce.

Minutnik na telefonie wesoło odbija przekroczony czas i dla nas wszystkich to jasna oznaka, pora zwijać zabawki.  Ta prosta zasada, która opiera się na faktach i jednostce uwzględnionej w miarach SI daje wszystkim jasny pogląd na sprawę. Nie opieramy się na przeczuciach, na wrażeniach. Każdemu czas płynie po swojemu i nie ma co ukrywać – nie zawsze mamy ochotę dyskutować na odległe nam tematy, czas wówczas mógłby płynąć innym torem. Jednak tak nie jest. Zegarek dla wszystkich sprawiedliwy.

Magia polega na czymś innym. Głównie na doświadczeniu organizatora spotkania. To on jest w głównej mierze odpowiedzialny za przebieg spotkania i tylko jego osoba może wpłynąć na poczucie czasu. Organizator ma za zadanie tak prowadzić dyskusje, aby wątki poboczne pojawiły się (koniecznie!) ale tylko wtedy, kiedy część towarzystwa zdecydowanie przysypia. Magia polega też na dobraniu  tempa i przebiegu spotkania pod grupę, z jaką ma się do czynienia. Inaczej moderujemy spotkanie ultra techniczne, w którym biorą udział inżynierowie o wąskich specjalizacjach, a inaczej większe zebranie rozmaitych osób z firmy, gdzie tak naprawdę prawdopodobieństwo skupienia wszystkich na temacie jest bardzo niewielkie. Nienamacalność czasu dotyczy również celu spotkania. Jeśli dotyczy miękkich spraw, doświadczony moderator pokieruje spotkanie w odpowiednim kierunku, mniej doświadczony – będzie spoglądał na zegarek w nadziei, że czas upłynie szybciej.

Dla Scrum Mastera timebox to jedno z podstawowych narzędzi pracy. Nie tylko dlatego, że firma potrzebuje zoptymalizować swoje zasoby i przedłużające się spotkania są nie na miejscu i nie na rękę nikomu. Timebox to mechanizm pozwalający wytrącić niektórych ze strefy komfortu, pozwala nadać tempo, jest metodą wychowawczą i wyzwala nowe nawyki – pilnujmy zegarka, bo każda minuta jest na wagę złota.

GDZIE SĄ MOJE MAJTKI?

Wychowawcza napisałam? Acha! Tradycyjne oświecenie przyszło wraz z kolejnym porankiem tradycyjnej rodziny z pracującymi rodzicami i pracującym dzieckiem. Znów muszę zapytać Was rodziców – kto chociaż raz nie miał ochoty oszaleć rano z wściekłości na siebie (bo za późno wstałaś/wstałeś) i na dziecko (bo je owsiankę 20 minut).

Każdy z nas ma inne nawyki i przyzwyczajenia, że o słabościach nie wspomnę. Wiem, że wiele rodzin jest rano sprawna jak szwajcarski zegarek i dlatego ten wpis nie dla nich. Z kolei – znajdą się wśród nas tacy, którym świetnie wychodzi jedzenie śniadania, poranna toaleta lub wkładanie ubrania. Są też tacy (słyszałam!!) że wraz z dźwiękiem budzika, wyskakują z łóżka i nie włączają drzemki na telefonie. Ja zdecydowanie jest na drugim biegunie. Czekam do ostatniej chwili, i choć wiele mądrych osób mówiło mi: “Zobaczysz, będziesz miała dziecko to Ci się zmieni” – nie mieli racji 🙂 Optymalizacja porannego dospania jest moją jedną nielicznych perfekcji.

Każdy z nas ma problem w innym kącie. U nas na przykład nie ma problemu z toaletą, śniadaniem i stylizacją (co dla mnie oznacza lekki makijaż, dla Starszej upięcie warkocza a dla męża… hmm? przesunięcie ręką po włosach?). Jest natomiast horrendalny problem żeńskiej części rodziny z doborem i założeniem garderoby. Odwrotnie proporcjonalny. Młoda ma problem z założeniem ale nie z doborem, stara z doborem, ale zakłada w try miga. Jakkolwiek optymalizacja szafy (minimalizm!) i wstępne plany wieczorem pomagają zmniejszyć stres poranka, tak dla Starszej założenie zestawu składającego się z 5 części graniczy z cudem.

Geniusz przybył w momencie, kiedy już sprawdzony timebox na tablet (polecam!) naturalnie przyjął się z kwestii porannych zakładań majtek. Nie bez powodu piszę o majtkach, bo – nie bójmy się tego powiedzieć – jeśli nie postawimy na fundamenty, cała reszta musi zostać przebudowana. Do gorączki doprowadzał mnie fakt, że ja – całkowicie gotowa do wyjścia miałam przed oczami przedszkolaka z jedną skarpetką, podkoszulkiem i częścią rajstop na sobie, za to zatraconą w budowaniu drugiego piętra zamku Elsy z Lego. Chryste Panie. I do  tego to tłumaczenie: “Ale ja nie wiem, ale ja już się ubieram, ale, ale… ale gdzie są moje majtki??” (są… dawno zwinięte w kołdrę w porannym chaosie). Zaproponowałam więc bardzo śmiało: “Włączmy stoper!”. Telefon pod ręką, aplikacja używana często, więc pod palcem, daję.. 5 minut. Leci. Dzwoni po pięciu minutach i.. ta dam! Panienka ubrana, krzywo bo krzywo ale na czas! Przejęta rekordem życiowym (a do 10 w tym wieku już liczenie jest biegłe) – pada propozycja aby jutro zmniejszyć timebox do 4 minut. Czemu nie? Dajemy 4!

Pełen sukces, czas leci, budzik dzwoni, czasem kusimy się o 3 minuty, ale jednak zimowa pora nie jest najlepsza na bicie rekordów (rajstopy i podwójne koszulki to dodatkowe poprzeczki). Wszyscy mamy czas dla siebie, a sukcesy są celebrowane wielką radością całej rodziny. Udało się! Idziemy po rekord!

Teraz czekam na fazę RI i skoro udało mi się z trudniejszym materiałem, nie ma opcji żeby nie przeszło z młodzieżą.

Jak Wasze wychowawcze timebox’y? Czy to może znana klepsydra do mycia zębów? Czy może wspomniany przeze mnie czas na tablet, telewizję, Playstation?

About the author

Aneta

View all posts