„Będąc młodą Team Leaderką…” – czyli jak to robić zwinniej!

Uff… okazuje się, że są w Internetach rzeczy, których nie pamiętam „jak byłam młoda” tylko po prostu bazuję na wiedzy ogólnej, w tym wypadku zaczerpniętej z audycji „Powtórka z rozrywki” w Radiowej Trójce.

Na początek skecz:

Skecze Pani Ewy Szumańskiej na szczęście zagościły do świadomości pop-kulturowej na tyle trwale, że łatwo odnajdujemy w blogosferze parafrazy innych profesji. Ja chciałam nawiązać do sfery związanej z panującym od dawna bumem na pracę w korpo, zwłaszcza w większych miastach.

Będąc młodą team leaderką…

Ścieżka rozwoju w większości korporacji nie jest na tyle płaska, żeby można było pominąć szczeble i gradacje – również finansowe. Pomijam aspekt specjalizacji – ja zajmuję się wdrażaniem zwinności w branży produkującej oprogramowanie, ale tworzenie kultury agile w firmach, gdzie nie tworzymy produktu też jest możliwe. Właściwie to konieczne a nie możliwe. W takiej korpo, prędzej czy później stajemy w sytuacji, kiedy za zasługi wniesione w rozwój firmy, proponowane jest nam stanowisko liderskie. Broń boże nie wyśmiewam tej opcji! Wręcz przeciwnie – dzięki takim klasycznym szczeblom, możemy mieć nadzieję, że kaganek sprawnego, zwinnego, opartego o współpracę układu ma szansę zmieniać bardzo powoli myślenie na górze i na dole.

To co sprawdza się w turkusowych organizacjach (zainteresowanym polecam na początek książkę „Pracować inaczej” Frederic’a Laloux’a) -nie będzie miało miejsca w starych, opartych na managemencie 1.0 firmach. To musiałaby być rewolucja na poziomie międzynarodowym – nie wiem czy świat jest gotowy na tego typu zmiany. Ja osobiście jestem w tym wypadku większym fanem ewolucyjnych zmian, które – choć nie zadziałają od razu – przynoszą więcej satysfakcji i zmieniają małe rzeczy. A na takie większość z nas ma wpływ. I takie jesteśmy w stanie dostrzec czy zmienić za swojego życia, a nie liczyć na to, że historia nas zapamięta za wielkie rewolucje. Bo nawet jeśli zapamięta, to czy nie więcej satysfakcji przyniosą zmiany w uprawie własnej grządki? Maleńkimi kroczkami dajemy do myślenia, małym dłutem rzeźbimy w fasadach wielkiej firmy.

Po prostu – lepiej nam jest spędzać czas w pracy, kiedy zespół się lubi, ma cele i nie są to tylko narzucone gole z góry, ale taka zwyczajna praca nad lepszym dniem.

Będąc młodym rodzicem…

Tak jak w młodych rodzicach jest dużo niepokoju przeplatanego z entuzjazmem, tak w głowach ambitnych młodych liderów przelewają się pomysły i zapał. Widzę tutaj ogromną analogię – świeżo upieczeni rodzice są podekscytowani wyzwaniami i radością ale z drugiej strony, rodzicielstwo to ogromna próba i codzienne wystawienie na próbę nerwów, walki ze zmęczeniem i obojętnością.

Podobnie młody lider. Wie, że to awans, wie że „firma oczekuje” i „firma zaufała” i nawet jeśli szczerze nienawidzi swojej korpo, to jednak ludzi w zespole ma spoko i bardzo mu na nich zleży. Niestety po pierwszych paru tygodniach (dniach? miesiącach?) entuzjazm opada i wpadamy w ramy oczekiwań, czasem walki politycznej, rozumienia układów i niejasnych zależności. Jeśli dołożymy do tego listopadowy szary dzień i nierynkowe zarobki, chęć do zmieniania świata małym dłutkiem szybko opada.

To tak jak właśnie u młodych rodziców – kto jest ten rozumie. Masz ochotę wyjechać na bezludną wyspę i generalnie zamknąć się gdzieś, zaszyć, a tę słodką rutynę wystrzelić w kosmos z napisem „Nie tak miało być”. Dzień upływa powoli, zadania są powtarzalne a do wiosny tak daleko.

Ale wstajesz, gotujesz, sprzątasz, przewijasz, nosisz, karmisz, usypiasz. Robisz to, bo jesteś liderem tego dwuosobowego zespołu. Nie liczysz na pochwały, na dobre słowo. Dajesz radę. I to uczucie, że jesteś może i szefem w tym układzie, ale nie ty rządzisz.

Stop

Teraz to dokładnie ta sama historia. To jak wygląda Twój dzień – zależy wyłącznie od ciebie. Zaskoczona? Brzmi jak z taniego poradnika z serii „Jak żyć?” Tak ma brzmieć. Dzień jest długi, ale życie krótkie, szkoda czasu na marnowanie i marudzenie. Teraz się zatrzymaj młody liderze i zacznij zmieniać swój zespół w pracy i swój zespół w domu. Ale zanim zespół – zaczynamy od siebie.

Pewnie nie raz słyszałeś, że ryba psuje się od głowy. Upoważnia nas to trochę do zwalania winy na innych – tych „wyżej”. W pracy to będzie ktokolwiek, byle mocniej w szczebelkach. W domu nie mamy na kogo zwalić, no chyba że na „geny”, których jak wiadomo nie wydłubiesz. W każdym razie –to Ty jesteś taką głową w swoim małym świecie. Istnieje wiele narzędzi, sprawdzonych praktyk, ćwiczeń, które od dawna wykorzystywane są w firmach, aby podnieść potencjał pracowników i poprawić atmosferę. Jak wszędzie – nie wszystko jest receptą na sukces, nie wszystko się sprawdzi u każdego. Ale dlaczego by nie spróbować? Potrenować? Zmienić? Lepiej narzekać? O nie! Ryzykujemy tylko jednym – że nam się spodoba i już nie będziemy chcieli pracować (czy to w domu czy w biurze) inaczej.

Jak być lepszym liderem?

Chciałabym regularnie dostarczać tutaj praktyk i inspiracji do zarządzania zespołem i domem w sposób zwinny i nowoczesny. Chętnie przemycę wiedzę i podrzucę sprawdzone książki, blogi, podcasty. Zwinność to styl myślenia, sposoby na większy porządek w życiu (Scrum i Kanban podrzucają nam wprost gotowe metody) ale i większą elastyczność. To słuchanie a potem mówienie, to brak narzucania „mojszej” racji ale i zdecydowane wymaganie i egzekwowanie poleceń. Agile to zdecydowanie „zabawa” z większą dyscypliną i samozaparciem. Dlatego tak często mówię w firmach, że „Agile to zabawa dla dorosłych”.

Jeśli jesteś gotowy/gotowa na wyzwanie, zapraszam! Będzie mięso 🙂

About the author

Aneta

View all posts